niedziela, 17 listopada 2013

Tteokbokki


Rynek. To co w Korei pokochałam najbardziej ( no może nie najbardziej, ale pokochałam ;) ) Jest głośno, sprzedawcy krzyczą i klaszczą próbując przyciągać uwagę klienta. Na początku nie byłam w stanie dokładnie usłyszeć swoich myśli i skupić się na zakupach.
Z czasem się do tego przyzwyczaiłam.

Korea słynie z przepysznej kuchni. Nie każdemu przypadną do gustu ostre smaki jakie są tutaj popularne, ja stałam się absolutną maniaczką kuchni koreańskiej i jedyne za czym tęskniłam z Polski to normalną zwykłą parzoną kawą ( na szczęście moja mama rozwiązała już ten problem, właściwie jak to na mamy przystało nie tylko ten ;) )

Dzisiaj o potrawie, która przypadła mi do gustu, a właściwie jeden składnik. Zaczęłam próbować gotować po koreańsku w domu i sama dodaję go do każdego obiadu jeśli tylko przepis tego nie zabrania ;)

Składnik to Tteok (떡), a potrawa którą bardzo często można spotkać w menu ulicznego jedzenia to Tteokbokki 떡볶이. Nowe doświadczenie szybko zdobyło moje serce... no może przesadzam, ale kubki smakowe na pewno :)
Tteokbokki składa się z Tteok, które jest zrobione z ciasta ryżowego, które z kolei jest zrobione z mąki ryżowej i innych dodatkowych składników takich jak woda, sól, olej sezamowy. Ryż ten znany jest w Korei jako chapssal (niżej załączę zdjęcie ryżu, tutaj robi się z niego także ciastka, ciasta). Szukałam czy coś podobnego jest w Polsce. chyba kryje się on pod nazwą słodkiego ryżu i znalazłam go np. tutaj .Polecam kupno i ugotowanie samemu do jakieś potrawy - jest przepyszny. Robi się z niego też takie ciastka "jakby"
("jakby" bo rzadko są słodkie, ja to tak nazywam a mówią tu na to po prostu Tteok (떡) - zdjęcie poniżej). Mój teść mówi, że jeśli ktoś nie może zjeść obiadu daje mu się takie Tteok ponieważ to jest ogromnie odżywcze.
Wracając do Tteokbokki następnie dodany jest słodki czerwony sos z papryki chili oraz coś z rybą.
Pani na rynku za 2000 koreańskich won tj. ok 6 zł, nałożyła nam porcję, wzięliśmy wykałaczki i na stojąco jedliśmy słuchając gwaru rynku.

Szczerze mam problemy w Korei z tym co mogę zjeść na śniadanie, wiec cokolwiek z Tteok dodaje mi dużo energii i spokojnie mogę wytrzymać do obiadu. Jak będziecie kiedyś w Korei polecam spróbować, może i wam przypadnie do gustu. Jeśli ktoś lubi ostre potrawy, koreańska kuchnia będzie niemalże rajem dla podniebienia.
Jeśli macie ochotę można przyrządzić też Tteok do Tteokbokki samemu. Zamieszczam filmik z youtuba z przepisem. Niestety w kwestiach przepisu nie będę się wymądrzać bo szczerze nie wiedziałabym jak to zrobić. Jeśli dacie mi troszkę więcej czasu to myślę, że coś tam uszyję i na pewno was poinformuje  ;)

Na razie link do osoby mądrzejszej niż ja w tej kwestii:
 https://www.youtube.com/watch?v=0MhvEouOKDU

Niżej kilka zdjęć z rynku wykonanych aparatem i telefonem ( dlatego jakościowo niestety będzie średnio ;( )


Chapssal ( bardzo zdrowy i odżywczy, można mieszać go z innym ryżem i gotować razem).


 Tteok ( czyli moje ciastka ;)) - trzymamy je w zamrażarce. Mój mąż mówi, że jak są świeże trzeba szybko je jeść bo będą twarde i do wyrzucenia. 


Uliczne jedzenie - w misce Tteokbokki.




Tłumy o każdej porze dnia. 


Świeże owoce morza.




Malutkie krewetki ( uwierzcie mi jeszcze się ruszały :)).




Buziaki
K.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz